poniedziałek, 16 maja 2016

Poszła mama do fryzjera o to jej opinia szczera.


Wiecie co sprawia przyjemność KAŻDEJ KOBIECIE, MATCE?
Chwila dla siebie, taka osobista, gdzie można wyłączyć głowę, odetchnąć i zapomnieć na chwilę o problemach tego świata.
Jedną z takich chwil jest wizyta u FRYZJERA.


Ale nie zwykłego, tylko takiego który ma magię ukojenia naszych myśli.
I tak z Agnieszką trafiłyśmy do Zakładu Fryzjerskiego Emily w Giżycku
Znaleźć go możecie przy ulicy Wodociągowej 25/u3, tuż przy rondzie obok Bricomarche
Już z ulicy widać szyld i zachęcający do wejścia wystrój zewnętrzny



Dalej jest już tylko lepiej.




Przytulne i skromne, urządzone ze smakiem wnętrze na samym wejściu zachęca, aby wejść dalej.
Sama szefowa z uśmiechem na twarzy wita przybyłe osoby, a pracownice czekają w pogotowiu.
Jest miło, czysto i przytulnie.
Sam zakład świadczy szereg usług fryzjerskich zarówna dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Jednakże jedną z flagowych propozycji jest usługa OLAPLEX, czyli magiczne cudo, które uratuje nawet najbardziej zniszczone włosy.
Regeneruje i wiąże mostki dwusiarczkowe przywracając włosom naturalną strukturę.
Olaplex jest jedynym produktem na rynku, który jest w stanie ODBUDOWAĆ zerwaną strukturę włosa. Jest zabiegiem permanentnym do momentu ponownego uszkodzenia włosów zabiegami chemicznymi i mechanicznymi.
Więcej możecie o tym poczytać TUTAJ

Dzięki współpracy z Emilią dostałyśmy z Agnieszką szansę na wypróbowanie tych dobroci.
Teraz Wam o tym opowiemy.
Na pierwszy ogień poszła Agnieszka, oto jej historia:



Moim pierwszym założeniem była maksymalna odnowa włosów bez ich ścinania oraz nałożenie koloru. Szkoda mi było długości, ale jak w obiektywie zobaczyłam jak to wygląda " z tyłu" i jaki jest faktyczny stan moich włosów zdecydowałam się na ostre cięcie.

Pierwszy raz podczas wizyty u fryzjera przy czesaniu nie zostałam wytargana " za kudły" Emilia precyzyjnymi, bardzo dokładnymi oraz przemyślanymi ruchami wykonała cięcie. Gdy zobaczyłam " kupkę siana " na podłodze byłam już pewna swojej decyzji.


Czułam się lepiej a gdy przejechałam po włosach ( jeszcze nie odżywianych) palcami poczułam przyjemną lekkość.  Dostałam do wyboru paletę kolorów - postanowiłam jednak zaufać fryzjerce.


Decyzja padła na połączenie czekolady i toffi ( sama nazwa już skradła me serce ) oraz blonder z użyciem olaplex. Emilia wraz ze swoją pracownica tworząc świetny duet ekspresowo nałożyły mi farbę, a ja mogłam udać się na odpoczynek na wygodnej kanapie z pyszną kawą poczytać gazetkę.



 Czekało mnie mycie głowy oraz masażer na fotelu, po lekkim osuszeniu włosów zostałam " zamknięta" w saunie - nigdy wcześniej nie miałam okazji stosować takiego zabiegu, włosy były szczelnie zamknięte a nad moją głową ulatniała się para .



Po wyjściu z sauny czekało mnie suszenie oraz modelowanie. Aby podnieść włosy u nasady były one lekko pokarbowane a następnie po całej długości wyprostowane . 


Wyszłam bardzo zadowolona, z " inną" twarzą i dużym uśmiechem. Włosy mogę związać w małą kitkę, mogę też nosić rozpuszczone lub kręcone, mam trochę problem z wyprostowaniem tych kędziorków z tyłu, ale lepsze to niż długie zniszczone włosy. Szybciej je myje i szybciej mi się je układa . Co prawda jeszcze się puszą ale radą Emilii było odczekanie, aż z 3 cm odrosną i ponowne ścięcie tą samą techniką :) 









Oto druga historia. Kinga:


Z braku czasu na swoją wizytę umówiłam się dopiero 3 tygodnie po Agnieszce.
Pojechałam do Emilii prosto w piątkowe popołudnie, po pracy, pędząc bez obiadu. Łatwo trafiłam.
Miłe powitanie i szybko przeszliśmy do sprawy.

Już wcześniej opisywałam swoją sytuację:

Moje włoski to jasny blond, farbuje szamponem koloryzującym od wielu lat:
Marion lub Palette na zmianę.
Nigdy nie używałam farb i staram się ich póki co nie używać, ale moje włosy obecnie mają różne odcienie...coś mi nie poszło.
Pół roku temu użyłam Loreal bez amoniaku i wyszło mi jakieś szaleństwo ciemne, zamiast karmelu i musiałam potraktować rozjaśniaczem.
Od tego czasu ścinałam już końcówki, stosowałam różne maski, ale nadal moje włosy są bardzo suche, zwłaszcza końcówki!
Nie chciałabym zmieniać mocno fryzury, raczej zająć się tą suchością.

No i się zajęliśmy. Miałam być godzinkę, byłam prawie 2. :-)
Zaczęło się od mycia głowy. I tu już niespodzianka.
Pracownica myła i masowała mi głowę, a jednocześnie moje plecy masował masażer przymocowany do fotela. BAJKA
Totalny relax. Jeszcze trochę a bym zasnęła, taki mi dobrze było.





Po myciu głowy nastąpiło nakładanie ampułki czyli zabieg OLAPLEX
Nakładanie trwało  około 10 minut.

Następnie wylądowałam z głową w UFO, czyli Saunie.








Para buchała, a ja popijałam przepyszną kawkę i zagryzałam Merci.




Zabieg zakończyło przyjemne chłodzenie głowy
Potem wróciłam do mycia i trafiłam pod nożyczki Emilii.




Sprawnie i dokładnie zajęła się moimi suchymi końcami, a następnie wymodelowała fryzurkę.





Włosy stały się świeże, lekkie, lśniące i odżywione.
Aż miło było je dotknąć!
Sama Szefowa przemiła osoba, kompetentna z dużą wiedzą, zachęciła mnie, wielką przeciwniczkę farbowania do ponownej wizyty w celu zmiany barwy...
Jej pomysł mi się spodobał, ale jeszcze analizuje. O dziwo mój mąż mówi JEDŹ
Więc kto wie...
Wyszłam z wielkim uśmiechem na twarzy.











a Wy jakie macie przygody z fryzjerem ?


Konkurs wygrała Pani Justyna Jeremko 

10 komentarzy:

  1. Z tego salonu zawsze wychodzę uśmiechnięta i zadowolona z efektu każdemu polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie słyszeć :* czekamy na kolejną metamorfozę :D

      Usuń
  2. Cudowne metamorfozy :-) super wyglądacie w tych nowych fryzurach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mogę nigdy trafic na kogoś kto w 100 % zna się na swojej robocie. Zawsze są jakieś niedociągnięcia...A to kolor,a to cięcie. Jak będę wybierać się na kolejną wizytę to umowie się z Panią Emilia ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam także Studio Fryzur Aneta Baran

      Usuń
  4. Ja również nie mam zaufanej fryzjerki ktorej oddalabym sie bez obaw. Dzieki za recenzję. ...wyglada obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również nie mam zaufanej fryzjerki ktorej oddalabym sie bez obaw. Dzieki za recenzję. ...wyglada obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja byłam tam na saunie i fakt włosy bardzo się odżywiły i są mega gładziutkie. Polecam wszystkim. Kto wie może zdecyduję się też na koloryzację bo właścicielka z taką "fachowoscią" tłumaczyła mi co można by było zrobić z moich włosów że mam chęć spróbować... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie bylam ale z pewnoscia w swoim czasie sie wybiore.
    Ogolnie nie lubie chodzic do fryzjera bo zawsze obawiam sie ze dlugo chodowane wlosy zostana sciete nie tak jak bym chciala ale kto nie ryzykuje i nie szuka odpowiedniego salonu ten z okropna szopa chodzi :-D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każde słowo - Rozgość się na naszym blogu - Agnieszka i Kinga